I'm not afraid of the full moon

John "Jack" Rochester


17 lat Wilkołak

  Ktoś nie znający "Jacka" mógłby pomyśleć, że jest to normalny chłopak, który jest zwyczajnie cichy, innymi słowy po prostu małomówny. W rzeczy samej należy on do skrytych osób, nie lubi się niczym przechwalać, nie próbuje na siebie zwrócić uwagi oraz mało się odzywa. Jednak ma to swoje złe strony. Dlaczego? W środku tego młodego człowieka toczy się non stop burza myśli. Często nawet tego po nim nie widać ale w głębi duszy jest rozchwiany emocjonalnie. Mianowicie wyprowadzony z równowagi bywa nerwowy i czasem kiedy wpadnie w szał ujawnia swoją kudłatą postać albo w najlepszym dla wszystkich wypadku omija każdego próbującego z nim nawiązać jaką kolwiek konwersacje i zaszywa się gdzieś.Hetero.
Zazwyczaj stara ubierać się schludnie jednak widać po jego ubraniach, że są miejscami przedarte albo wygniecione a co wiąże z tym jego niedbały styl życia. Czarne włosy ma w nieładzie a przenikliwe jaskrawo-zielone oczy przeważnie spoglądają nieprzytomnie po obecnych w danym miejscu lub też wpatrują się w dany punkt. Przez prawe ramię przewiesza torbę, w której trzyma wiele "śmieci" a czasem nawet bywa, że znajduje w niej rzeczy, które bez namysłu zwinął pod wpływem wściekłości i przemiany w bestię.
Podczas przemiany jest potężnym czarnym wilkołakiem o masywnych barkach i karku. Kiedy staje na tylnich łapach osiąga około 2,30 metra Gdy się prostuje może nawet mieć 2 metry i 40centymetrów.Bywa nieobliczalny, podczas zmiany tylko wtedy gdy robi  to pod wpływem złości będąc jeszcze wtedy człowiekiem. Jednak, gdy używa swojej "umiejętności" w celach wykorzystania do swoich potrzeb jest w miarę spokojny. Potrafi wspinać się na wysokie drzewa (jak i bez przemiany, choć idzie mu to znacznie trudniej i wolniej)
Jeśli chodzi o tajemnicę, jest on w stanie jej dotrzymać. Dlatego też nie sprawia jako takich problemów z ukrywaniem swojego prawdziwego oblicza. A gdy się z kimś zaprzyjaźni ( choć to niezwykle dość trudne do osiągnięcia przez osobę, która chce z nim nawiązać bliższy kontakt ) potrafi wówczas wyciągnąć pomocną dłoń. Ale tylko raz! Nie da się wymagać od niego więcej. Jedną z tych lepszych jego zalet jest to, że ma bystry i otwarty umysł. Szybko załapuje nowe informacje i potrafi się nawet nieźle posługiwać zdobytą wiedzą. 
Nazwisko jest stare a ród z jakiego się wywodzi od niepamiętnych lat zataja swoje istnieje przed tym jakże okrutnym światem. Jego matka niestety nie przeżyła, gdyż wytropili ją łowcy wilkołaków i nadziali na pal tuż na jego oczach. Cóż, przykry był to widok dla 7 letniego chłopca jednak trzeba żyć dalej. Jego Ojciec natomiast bardzo uważał i pilnował go dotąd aż skończył 15 lat. W szkołach jakich dotąd był nie należał do lubianych osób. Szeptali za jego plecami, że jest dziwny, więc stąd jego tajemnicze zachowanie. Nie przejmuje się tym, że praktycznie nie posiada jako takich przyjaciół. A nawet woli ich mieć jak najmniej. Boi się trochę nawiązać bliższe znajomości, ponieważ nie chce niechcący skrzywdzić ich.

1 komentarz:

  1. -Wiesz tu już nie chodzi o to co sobie pomyślą inni a o własny komfort – wyraził swoją opnie wzruszając ramionami. Osobiście też nie przejmował się takimi sprawami, oprócz tego, że lubił gdy na niego nie patrzyli krzywo. Jednak powodem tego mogła być jego ranga w szkolę. Przyjrzał się mu uważnie, widząc, że chłopak wyraźnie popadł w zmyślnie. Czyżby ostatnia ich wyprawa była przyczyną jego trosk. Nie widział nic złego w bieganiu po lesie w swojej naturalnej formie. Wręcz odwrotnie uważał to za dobre poczynania.-To dziwne – przyznał marszcząc brwi. Dopiero teraz zrozumiał powagę sytuacji.-Pełnia dawno przeminęła, a więc to raczej nie wpływ księżyca. A może twój organizm tak reaguje na bliskość podobnych tobie? – podsunął po chwili namysłu. Wiedział, że to nie dobry znak. Co gorsza mogło być to zagrożeniem dla nieświadomych.-Najlepiej będzie zgłosić to dyrektorowi – stwierdził nagle uderzając pięścią o otwartą dłoń.-Nie warto ryzykować, a on najlepiej wie co się dzieje w tej szkole – odruchowo zerknął w kierunku szkoły. Biały Kruk wszystko nadzorował i on o tym wiedział. Przez ostatnie lata zaczął wierzyć, że nie są to bujdy a dyrektor naprawdę istnieje i nie jest to jeden z nauczycieli. Jeszcze w połowie pierwszej klasy wyśmiewał tych co bali się dyrektora i snuli legendy o Białym Kruku. Pokręcił bezwiednie głową i znów zwiesił wzrok na Jack’u.-Co do nauczycieli, ich obowiązkiem jest pomóc, są świadomi tego kim jesteśmy i muszą na to zaradzać. To normalne, że nie każdy z nas potrafi jeszcze w pełni kontrolować swoje zdolności. Jedni mają łatwiej inni trudniej. Domyślam się, że zew wilkołaka jest bardzo trudny do opanowania. Ale pamiętaj, na mnie zawsze możesz liczyć – zapewnił go chcą by ten wiedział, że nie jest sam z tym problemem. Arrow nie mówił tego tylko dlatego, że jest przewodniczącym. Zawsze chciał pomagać innym, tym którzy przez swoje zdolności mieli ciężko. Nie pokazywał tego po sobie ale nieraz cierpiał widząc jak inni przeklinali swój los. On uważał to za dar i chciał by każdy tak na to patrzył.
    [ Sorry, że dopiero teraz ale nie miałem dostępu. I postaram się rozkręcić, bo coś cienko mi poszło ]

    OdpowiedzUsuń