Wanna get some on my love. Wanna get some gasolin and burn the house down.

...


| Hlôdyn Jörð Laaksonen / Snow |

| Kobieta |
| 18 lat |
 | Żywiołak |


   Usiadła na parapecie, w swoim pokoju. Spojrzała w gwiazdy, uwielbiała noc. Uwielbiała obserwować nocne niebo. Wybierać się na nocne spacery. Ciemność dawała jej spokój i poczucie bezpieczeństwa. Na północy Finlandii noce te były wyjątkowo spokojne i wyjątkowo ciemne, jeśli tylko nie uraczyła ich zorza. Podciągnęła kolana pod brodę i przymknęła ciemne oczy. Słyszała kłótnię matki i jej partnera. Kłócili się tak coraz częściej. Nie żeby specjalnie ją to obchodziło, nie była zbyt wrażliwa. Martwiło ją jednak, że coraz częściej kłótnie te sprowadzały się do niej. Jej matka znała Kaia niewiele ponad trzy lata, ale czasami dziewczynie wydawało się, że znali się już wcześniej. Choć zawsze była do niego sceptycznie nastawiona.
   - Jeszcze raz! Wyrzucę ją...
   - Nie masz takiego prawa! To mój dom!
   - Ale nie Twoja córka.
   Kroki, trzask zamykanych drzwi. Kai idący przez śnieg do samochodu. Hlôdyn drgnęła. Co on miał na myśli, wypowiadając te słowa do matki. Nagle wszystkie jej dziecinne lęki powróciły ze zdwojoną siłą...



   - Dobrze, dzieci. Koniec zabawy, wracamy do klasy. Timo, zostaw już tego kota! Mówiłam, zebyś go nie dotykał. Hlôdyn... Hlôdyn?
   Ktoś nią potrząsnął. Ciche przekleństwo, znów czyjś krzyk. Karetka? Ale po co karetkę, Czuła się wspaniale. Nigdy nie czuła się lepiej w całym swoim ośmioletnim życiu. Czuła przyjemne ciepło, które zaczęło się w palcach rąk i stóp i dalej, powoli rozprzestrzeniało się po jej małym ciałku. Uchyliła zamknięte do tej pory powieki i spojrzała na swoją nauczycielkę. Była dziwnie niewyraźna i rozmazana. Tak jakby dziewczynka obserwowała ją przez czerwoną wodę lub... ogień?
   - Czy Ty widziałaś jej oczy? Ona nie jest albi... O kurwa! Szybciej, dzwoń!
   Hlôdyn zaskoczył ten nagły wybuch nauczycielki. Co się stało? Dziewczynka chciała wstać i zapytać czy coś się stało. Jednak nie potrafiła się poruszyć. Przyjemne ciepło zamieniło się w gorąco, które choć jej nie parzyło, nie należało do zbyt przyjemnych. Mała czuła narastający ból głowy, nadal nie mogła oderwać się od ziemi. W końcu podskoczyła w górę, przed oczami zatańczył czarny mrok, krzyk nauczycielki ucichł, potem była już tylko twarda ziemia.



   - Nie potrafisz nad tym panować, kochanie?
   Pokręciła główką, jej płomienne loki zatańczyły cicho. Matka westchnęła tylko i wstała, pozostawiając ją w fotelu. Chciała wyjść z pokoiku dziecka.
   - Mamusiu...
   Obróciła się. Nie była groźna, była zmartwiona.
   - Ja nie chciałam przestraszyć pani Berg...
   - Wiem, złotko. Nie myśl już o tym.



   - Dziwadło! Nie będę się z Tobą bawić, bo mnie podpalisz!
   Na początku Hlôdyn była zdziwiona zachowaniem kolegów. Przecież zawsze ją lubili. Jednak w końcu mama wytłumaczyła jej co się stało. Dziewczynka nie wierzyła w to. Przecież to niemożliwe, umarłaby. Ogień zabija. Często oglądała swoje rączki, starała się zawsze cienko ubierać, nie nosić rękawiczek, żeby zawsze ręce mieć zimne. Ślepo wierzyła, że to pomaga jej zapanować nad ogniem, który już się nie pojawił. Ale docinki dzieci również nie zniknęły. A nauczycielka? Bała się Hlôdyn tak jak i reszta. Bała się malutkiego, jeszcze bardziej przerażonego dziecka!
   - Nie jestem dziwadłem...



    - Nie, nie umówię się z Tobą... - Burknęła po raz setny. Ależ ten blondyn był uparty. Męczył ja tak już od dwóch tygodni. Nawet nie znała jego imienia i wcale nie chciała poznać. Raz jeden umówiła się na randkę i była to porażka. Po miesiącu znajomości postanowiła zwierzyć się chłopakowi ze swej największej tajemnicy, ufała mu. Opowiedziała mu kilka przypadków z dzieciństwa. O tym jak w wieku 15 lat zaczęła nad tym panować. Wiedziała już najpierw jej oczy przybierają barwę szkarłatnej czerwieni, potem zaczyna czuć ciepło. Wiedziała jak nad tym panować. Cóż, po prostu wiedziała jak płonąć. Aatami zmierzył ją wtedy takim wzrokiem, że poczuła dreszcze. Rzucił kilka niewyszukanych słów w jej stronę i po prostu wyszedł, zostawiając ją samą w restauracji. Nic przedtem ani potem jej tak nie bolało. Postanowiła, że już nigdy nikomu o tym nie powie. I że zostanie sama.
   - Odwal się. Wbij sobie do głowy, że nie pójdę z Tobą na żadne lody. - Warknęła i weszła do klasy.



   - Od zawsze czułam, że coś jest nie tak. Moja matka jest normalna, mam nadzieję, że Liisa też.
   - Liisa ma dopiero roczek, nic jeszcze nie wiadomo...
   - Wypluj to, Luukas! Nie wolno Ci tak mówić, Liisa nie może przez to przechodzić... Jak myślisz? Czy to wszystko to tylko przejściowe, czy to się skończy? Wiem, wiem, że nie... Luu, ale Tobie to nie przeszkadza, prawda?
   - Oczywiście, że nie... Jeśli tylko nie podpalisz mnie kiedy wrócę pijany do domu, to...
   - Jesteś okropny Luu!



   Nie za wysoka, blada dziewczyna stała nad rozkopanym grobem, choć wszyscy już dawno się rozeszli. Czerwone fale targał silny wiatr, owiewał jej zziębniętą twarz, po której spływały łzy. Przekrwione oczy pozostawały zamknięte. Schudła przez ostatnie dwa tygodnie i to bardzo. Czarny płaszczyk kupiony niedawno przez matkę prawie na niej wisiał. Obejmowała dłońmi drżące ramiona. Nie wierzyła, że tak musiało być. Ludzie pieprzyli. Tak wcale nie miało być! Płatki śniegu z wolna osadzały się na jej włosach i ubraniu. Nawet nie zastanawiało jej, dlaczego od razu nie topnieją, jak to miało miejsce zwykle. Pamiętała noc sprzed dwóch tygodni. Jej pierwszą prawdziwą noc z nim. Pamiętała jak cudownie było. Był czuły i kochany. Inni niż reszta, którą znała. Wtedy tak bardzo się cieszyła, że jednak pozwoliła jasnowłosemu zaprosić się na te lody, które okazały się jednak ciastem i gorącą herbatą. Tak długo rozmawiali tej nocy. Opowiedziała mu wszystko o sobie a on jedynie ją przytulił. Nie uciekł... Zaakceptował ją taką jaka była. Tak... Mogła się w nim zakochać, po jednej nocy była pewna, że mogła pozwolić sobie na ten luksus, a on jej nie zrani. I była tak bardzo wściekła, gdy następnego dnia nie odbierał od niej telefonów. Przeklinała go w myślach i na głos. A potem dostała wiadomość od jego siostry, że miał wypadek... Ale jaki wypadek! To nie mógł być on, to kto inny leży w szpitalu! Hlôdyn znów zaczęła szlochać. Dotknęła zziębniętymi, sinymi palcami tabliczki i po prostu odeszła.

 Luukas Vanhala
ur. xx.xx.xxxx
zm. xx.xx.xxxx

   Po wyjściu Kaia długo rozmawiała z matką. Nie wierzyła, że kobieta całe życie przed nią ukrywała, że Hlôdyn została adoptowana. Co gorsze, kobieta doskonale wiedziała gdzie znajduje się jej rodzina, co się z nimi dzieje. Czerwonowłosa dowiedziała się o istnieniu siostry bliźniaczki, Sillvianne. O tym co się wydarzyło. I była wściekła na Riittę, która przez tyle lat była dla niej matką, że nie zrobiła nic, by pomóc jej siostrze.
   To nie była jej rodzina. Ritta, Kai i malutka Liisa, która miała już dwa latka... To byli dla niej obcy ludzie. Cieszyła się przynajmniej, ze złotowłosa, rezolutna Liisa nie będzie miała tych zdolności co Hlôdyn. Właśnie wtedy wyciągnęła od Riitty adres pobytu jej siostry. Zdziwiła ją nazwa szkoły. Jednak Riitta nie chciała jej zatrzymywać.
   - Jedź, tam będzie Ci lepiej... Dawno powinnam Cię tam wysłać, zamiast na siłę trzymać między normalnymi ludźmi....
   A więc ja kim jestem?! Hlôdyn spojrzała na nią pogardliwie. Jak mogła sugerować jej, że nie pasuje tu? I bez tego się tak czuła. Dziewczyna spakowała się jeszcze tego wieczora. Pożegnała się z małą, zapłakaną siostrzyczką i wsiadła na motor, by dotrzeć aż do Szkoły Białego Kruka.



SUCHE INFORMACJE
Wzrost: 168 cm
Waga: 60 kg
Kolor oczu: ciemnozielone / czerwone
Kolor włosów: czerwone
Umiejętności: panowanie nad ogniem, szybkość, niewielka zwinność, ale siła
Znaki szczególne: nausznica w kształcie smoka, na lewym uchu

Lileon Hivarial


Lileon Hivarial
♣ 16 lat ♣ Nefilim ♣ Uczeń ♣

Charakter i temperament: 
Lileon należy do osób o bardzo zmiennym charakterze. Nie chodzi jedynie o zmiany humorów i nastrojów, u niego częste zmiany występują znacznie głębiej, nie okazuje ich. Z zewnątrz wydaje się zawsze taki sam - samotny, cichy, nieczuły, zamyślony. Wewnątrz jednak powstają swoiste wiraże, którymi podążają myśli młodzieńca. Jest bardzo skomplikowany i można odnieść wrażenie, że rozmawia się z kilkoma osobami naraz, kiedy rzeczywiście rozmawia się tylko z nim. Nie okazuje uczuć w normalny sposób. Niektórzy osądzali go nawet o brak serca.
Charakterystyka ogólna:
Niewysoki mężczyzna o brązowych oczach. Ma jasne, w zasadzie szare włosy, wygolone boki i dłuższą grzywkę. Ubiera się charakterystycznie, nie ma określonego stylu. Zawsze dokłada do ubioru jakiś dodatek - krawaty, szelki, muszki, łańcuchy na biodrach, pieszczoty, pojedyncze rękawiczki, bandaże i kolorowe, choć ciemne taśmy. W lewym uchu nosi dwa małe gwoździe, spełniające rolę kolczyków, bo i na takowe wyglądają. Odpowiednio zbudowany i bardzo szczupły, choć swoje waży. Jego twarz rzadko wyraża cokolwiek, spojrzenie zazwyczaj ma puste. Gej.
Przemiana:
W jego żyłach płynie krew naznaczona piętnem upadłego anioła. Stał się Nefilimiem, którego moc przejął jeszcze za młodu. Obecność demonicznej posoki w jego ciele powoduje częste wahania osobowości, ponieważ istota demona próbuje czasem się podnieść. Dobrze kontroluje swoje zdolności, a jego odmienność polega jedynie na tym, że migruje pomiędzy ludzkim ciałem, a jego uskrzydloną kopią, w znacznej mierze pokrytej białymi i brązowymi piórami, ostrymi i twardymi pazurami oraz kłom jak u najlepszych drapieżników.
Historia dzieciństwa:
Wypaczenie śledzi każde nasze poczynanie, otaczając swoimi mrocznymi palcami nasze nogi, kiedy się podwiniemy i popadniemy w niegodziwość. Pokusa jest cechą ludzką, nie trzeba wiele, by dać się jej omamić.
Była piękna i młoda, choć wstąpiła do zakonu. Była piękna i młoda, choć otoczyła się podłością. Wypowiedziała nieposłuszeństwo Bogu, któremu przysięgała służyć, stając się ladacznicą i zdzirą. Czyż nie przez zło do naszych serc napływa demoniczna posoka?
Była w ciąży. Jedni mówili, że oszalała, kiedy zrozumiała, jakie zło czyniła, inni, że została opętana. Pierwsi szukali łatwego wyjaśnienia, lecz rację mieli ci drudzy. Utworzono krąg, ją przywiązano do łóżka, oblewano wodą święconą i wykonywano długie modły.
Szarpała się i cierpiała, kiedy demon słabł w jej duszy, szukając ucieczki. Znalazł ją, zaczęła krwawić, a z jej łona wydała się nieznana istota. Pomiot, który z niej wypędzono. Zmarła, zostawiając po sobie jedynie zło, które uczyniła i dziecko, które przejęło jej piętno. Nefilim, któremu nadano imię Lileon.
Dorastał w prywatnym sierocińcu, co dzień czekając, aż przez frontowe drzwi wejdą ludzie, których będzie wołała "mamo" i "tato". Nigdy to jednak nie nastąpiło. Coś odtrącało od niego ludzi, jakby wewnętrzna siła, strzegąca go przed światem.
Zdawał się odstawać od rówieśników, kiedy naprawdę ci nie dorastali mu do pięt. Nieczęsto zdarzało się, by tak młody człowiek posiadał tak wielką wiedzę i zainteresowanie światem, tak wspaniały dar logicznego myślenia, przy czym także umiejętność artystycznej ekspresji.
Uważano go za obłąkanego. Nikt się nim nie martwił, obawiano się jednak, że ten malec może stać się niebezpieczny. Nie sypiał, bo rzucał się w łóżku, krzyczał i jęczał. Nie jadł, nie pił, często mówił sam do siebie. Nie bawił się z innymi, tylko siedział na swoim łóżku, z kolanami podciągniętymi pod brodę, z bliznami na rękach i nogach, które wydrapywał paznokciami.
Zamykano go w izolatkach. Nikt nie przypuszczał, że wewnątrz niego żyje uśpiony demon, którego przekazała mu łajdacza matka.
Zdolności:
Nie odkrył jeszcze, jakie specyfikacje umożliwia mu jego nieludzka forma. Odczuwa jednak specyficzną więź z istotami, które nie są ludźmi. Zdaje się też przejawiać nadzwyczajne zdolności, podobne do jasnowidzenia, jednak sam ich nie rozumie.
(Nowe zdolności będą stale uzupełniane)

I'm not afraid of the full moon

John "Jack" Rochester


17 lat Wilkołak

  Ktoś nie znający "Jacka" mógłby pomyśleć, że jest to normalny chłopak, który jest zwyczajnie cichy, innymi słowy po prostu małomówny. W rzeczy samej należy on do skrytych osób, nie lubi się niczym przechwalać, nie próbuje na siebie zwrócić uwagi oraz mało się odzywa. Jednak ma to swoje złe strony. Dlaczego? W środku tego młodego człowieka toczy się non stop burza myśli. Często nawet tego po nim nie widać ale w głębi duszy jest rozchwiany emocjonalnie. Mianowicie wyprowadzony z równowagi bywa nerwowy i czasem kiedy wpadnie w szał ujawnia swoją kudłatą postać albo w najlepszym dla wszystkich wypadku omija każdego próbującego z nim nawiązać jaką kolwiek konwersacje i zaszywa się gdzieś.Hetero.
Zazwyczaj stara ubierać się schludnie jednak widać po jego ubraniach, że są miejscami przedarte albo wygniecione a co wiąże z tym jego niedbały styl życia. Czarne włosy ma w nieładzie a przenikliwe jaskrawo-zielone oczy przeważnie spoglądają nieprzytomnie po obecnych w danym miejscu lub też wpatrują się w dany punkt. Przez prawe ramię przewiesza torbę, w której trzyma wiele "śmieci" a czasem nawet bywa, że znajduje w niej rzeczy, które bez namysłu zwinął pod wpływem wściekłości i przemiany w bestię.
Podczas przemiany jest potężnym czarnym wilkołakiem o masywnych barkach i karku. Kiedy staje na tylnich łapach osiąga około 2,30 metra Gdy się prostuje może nawet mieć 2 metry i 40centymetrów.Bywa nieobliczalny, podczas zmiany tylko wtedy gdy robi  to pod wpływem złości będąc jeszcze wtedy człowiekiem. Jednak, gdy używa swojej "umiejętności" w celach wykorzystania do swoich potrzeb jest w miarę spokojny. Potrafi wspinać się na wysokie drzewa (jak i bez przemiany, choć idzie mu to znacznie trudniej i wolniej)
Jeśli chodzi o tajemnicę, jest on w stanie jej dotrzymać. Dlatego też nie sprawia jako takich problemów z ukrywaniem swojego prawdziwego oblicza. A gdy się z kimś zaprzyjaźni ( choć to niezwykle dość trudne do osiągnięcia przez osobę, która chce z nim nawiązać bliższy kontakt ) potrafi wówczas wyciągnąć pomocną dłoń. Ale tylko raz! Nie da się wymagać od niego więcej. Jedną z tych lepszych jego zalet jest to, że ma bystry i otwarty umysł. Szybko załapuje nowe informacje i potrafi się nawet nieźle posługiwać zdobytą wiedzą. 
Nazwisko jest stare a ród z jakiego się wywodzi od niepamiętnych lat zataja swoje istnieje przed tym jakże okrutnym światem. Jego matka niestety nie przeżyła, gdyż wytropili ją łowcy wilkołaków i nadziali na pal tuż na jego oczach. Cóż, przykry był to widok dla 7 letniego chłopca jednak trzeba żyć dalej. Jego Ojciec natomiast bardzo uważał i pilnował go dotąd aż skończył 15 lat. W szkołach jakich dotąd był nie należał do lubianych osób. Szeptali za jego plecami, że jest dziwny, więc stąd jego tajemnicze zachowanie. Nie przejmuje się tym, że praktycznie nie posiada jako takich przyjaciół. A nawet woli ich mieć jak najmniej. Boi się trochę nawiązać bliższe znajomości, ponieważ nie chce niechcący skrzywdzić ich.