Nauczyciel Biologii 

  Była przepiękna gwiaździsta noc z dnia 31.08 na 1.09 gdy Belset przybył do swojego nowego mieszkania. Przekroczył skrzypiący próg który zapewne podjadały korniki gdyż był on wykonany z ciemnego drewna i tak wąskim korytarzykiem że przecisnęła by się nim tylko jedna osoba a człowiek zamknięty w takim pomieszczeniu na dłużej dostał by klaustrofobii przeszedł do niewielkiego saloniku i sypialni za razem. Mieszkanie było stare lecz upiór bo tak zwano ciemnowłosego mężczyznę nie miał zamiaru przebywać w nim dłużej niż było to konieczne. Naprzeciw od drzwi do pokoiku których defakto nie było znajdowały się zabytkowe stare okna, biała farba łuszczyła się od ram i opadała na blaszany brudny parapet. Po prawej stronie tuż przy oknach znajdowały się niewielkie drzwi i mężczyzna szybko doszedł do wniosku że żeby przekroczyć ich próg będzie musiał się schylać. Na razie jednak skupił się na pokoju. Od ścian odchodziła przedwojenna, brudna morelowa tapeta a bliżej Belseta po tej samej stronie co drzwi stała kanapa. Wyglądała jakby ktoś zakpił z tego mieszkania. Była nowiutka. Co prawda nie skórzana ale świetnie emitowała brązowawą skórkę. Na owym meblu leżały dwie już mniej nowe poduszki odziane w jakieś poszewki w czerwone róże. Naprzeciw kanapy stała czarna ława jaka to dawniej gościła w każdym domu a na niej całkiem ładny choć już nie dzisiejszy wazon który szpeciły uschnięte kwiat z pospuszczanymi łepkami. Natomiast po lewej stronie znajdował się brązowy stolik o czarnych metalowych nóżkach a na wspomnianym meblu stał telewizor o czarnej obudowie z wyłączonym szarym ekranem i dwucentymetrową warstwa kurzu. Obok stolika pod telewizor stał całkiem przytulnie wyglądający wiklinowy fotel bujany na którym dzielnie zwisał niedbale rzucony koc w niebiesko czerwoną kratę. Podłoga zaś pod nogami bruneta uginała się i skrzypiała, nic dziwnego te spróchniałe, zjedzone przez korniki deski miały już kilkadziesiąt lat. Nowy nauczyciel biologii ruszył powoli jakby bał się że swoimi ciężkimi wojskowymi butami zarwie na pozór kruchą podłogę w stronę wyżej wymienionych niewielkich drzwiczek. Gdy podszedł bliżej zauważył że w drzwiach brak klamki a one same są lekko uchylone. Pociągnął je więc i tuż za nimi ukazała mu się niewielka kuchenka o ścianach pomalowanych na biało, taką samą skrzypiącą podłogą. Płytką palnikową o dziwo nowym metalowym zlewem  i paroma zielonymi szafkami które ktoś odszorował z przyschniętego do nich brudu. Belset odwrócił się na pięcie i postanowił nie rozmyślać nad szczegółami owego pomieszczenia szczególnie że zaczynało już świtać więc swoje kroki skierował do naprawdę przerażająco małego pomieszczenia sanitarnego gdzie mieściła się jedynie biała kabina i wc. Mężczyzna wziął szybki prysznic i już po chwili leżał na podrepce skórzanej kanapy. Zamknął swe kruczoczarne oczy i opadł w objęcia morfeusza.
  Zaczynało się ściemniać gdy nowy nauczyciel Szkoły Białego Kruka opuścił swoje „przytulne” mieszkanko i ruszył zwiedzić swe nowe miejsce pracy. Za dnia wyspał się i najadł jakąś przygotowaną przez siebie zupką z proszku. Szczerze mówiąc był to szczyt jego kulinarnych osiągnięć ale nie wymagał zbyt wiele. Po drodze grzecznie wymusił od mężczyzny który już zamykał kawiarnie gorącą, czarną kawę i z plastikowym kubeczkiem w przerażająco bladej dłoni dotarł na dziedziniec szkoły. Noc nie była już tak piękna jak ubiegła. Ciemne chmury które przeganiał wiatr zasłaniały rozgwieżdżone niebo i jedynie gdzie niegdzie przebijał się jasny blask księżyca. Belset obszedł dziedzinie dokładnie dwa i pół razu zanim znów skierował kroki do swojego nowego służbowego mieszkania. Miał zamiar się wyspać przed pierwszym dniem szkoły.
  Na apel rozpoczynający rok szkolny dnia 2.09 mężczyzna odziany w czarną koszulę przybiegł spóźniony. Dobrze to jednak zamaskował przemykając się za zgromadzonymi i wypatrując swoją grupę uczniów. Przeczekał całą jak dla niego nudną pogadankę bo umysłowo dalej miał naście lat i ruszył do klasy gdzie przywitał swoją grupę uczniów. Młode panienki znów zaczęły wzdychać na widok młodego, przystojnego nauczyciela zaś niektórzy z uczniów wycofali się nazywając go wampirem. Belset był bardzo miły i radosny. Przedstawił się, podał zainteresowanym harmonogram zajęć i nie przeciągając zakończył spotkanie sam kierując się do pobliskiej lodziarni na co najmniej trzy kulki lodów czekoladowych.


♣ Belset Later ♣ 24lata ♣ Nauczyciel Biologii
♣ Medium Telepata i Psychokinetyk ♣

Wygląd
 Belset często jest nazywany upiorem lub wampirem, oh jak bardzo mylą się ci którzy tak mówią. Ale takie nazwy mężczyzna zawdzięcza kruczoczarnym włosa oraz oczom i przerażająco bladej cerze. W jego uszach można dostrzec średniej wielkości tunele. Jeżeli chodzi o ubiór jest luźny, raczej ciemno kolorystyczny ale również schludny.

Charakter
 Nauczyciel jest dość skryty od zapewne dla tego że życie trochę go wymęczyło a brała w tym procederze dużą rolę jego moc. Belset jest jednak zawsze przyjazny i chętnie pomaga swoim uczniom. Wyznaje jednak zasadę Jak Kuba Bogu tak Bug Kubie więc lepiej być dla niego miłym a i on się prędzej czy później odwdzięczy. To właśnie dzięki swoim zdolnościom uznał ze świetnie nadaje się nauczyciela. Chętnie szpera uczynią w głowach by zobaczyć czy nie kłamią a i potrafi rzucić przedmiotem w gbura bez używania rąk.

 Belset Later       
    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz